- Przepraszam cię, że tak wyszło…- powiedziałam roztrzęsiona
całą tą sytuacją. Lecz on bez słowa wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą.- Co
robisz?
- Chodź.- odburknął mi jak jeszcze nigdy. Podeszliśmy do
samochodu i niemalże wepchnął mnie tam. Zdecydowanie mi się to nie podobało.
Usiadł na miejscu kierowcy, spojrzał mi w oczy i powiedział:
- Co to miało być?- tak zdenerwowanego jeszcze nigdy go nie
widziałam.
- Co się dzieje? Wszystko ok.?- zapytałam wyraźnie
zaniepokojona całą sytuacją.
- Pytam się, co to miało być do cholery?!- teraz jego
zdenerwowanie chyba osiągnęło punkt kulminacyjny.
- Nie będę z tobą gadać. – powiedziałam szybko i pobiegłam w
kierunku mojej kamienicy. Szybko, jak tylko mogłam, (aby mnie nie dogonił)
wbiegłam do mieszkania i zatrzasnęłam drzwi z hukiem. Przekręciłam klucz. Byłam
bezpieczna. Oj tak. Zdecydowanie się go bałam. Ba! Byłam przerażona. Opadając z
sił usiadłam pod drzwiami i próbowałam złapać oddech. No tego to jeszcze w
kinie nie grali. „Co się stało z tym człowiekiem?”- to pytanie ciągle
zaprzątało moją głowę, gdy nagle za swoimi plecami usłyszałam pukanie. Mimo
zamkniętych drzwi, podskoczyłam do góry w obawie o swoje bezpieczeństwo. Usłyszałam
głos.
- Przepraszam… Trochę mnie poniosło. Nie powinienem tak na
ciebie naskakiwać. Przepraszam.- usłyszałam za drzwiami tego prawdziwego
Miłosza, tego, którego znałam. Mimo to, nie odważyłam się mu odpowiedzieć.
- No otwórz, proszę. Przecież wiem, że tam jesteś. Mieliśmy
iść do tej restauracji, nie pamiętasz?- O cholera! Rzeczywiście! W przypływie
tych wszystkich emocji całkiem o tym zapomniałam. No trudno. Tę wizytę, będzie
trzeba trochę przesunąć.” I to wcale nie jest wymówka. Ja po prostu tam teraz
nie wyjdę.”- pomyślałam sama do siebie.
Podczas, gdy za drzwiami Miłosz urządzał akcję przeprosinową,
ja postanowiłam wziąć prysznic i na spokojnie o tym wszystkim pomyśleć. Potrzebowałam
chwili odpoczynku, relaxu. Ta cała sytuacja nie mogła mi się w głowie
pomieścić. Przecież to niemożliwe. Chociaż z moim szczęściem wszystko jest
możliwe. Myślałam, że strata pracy, to najgorsze, co może się wydarzyć. Niestety,
myliłam się. Do tego doszedł jeszcze Jeremy, którego zupełnie się tutaj nie
spodziewałam i Miłosz, którego zachowanie, było dla mnie jeszcze większym
zaskoczeniem. To wszystko było nie na mój rozum. Czułam się wtedy jak Kubuś
Puchatek- głupiutki pośród problemów. I tak jak u misia o małym rozumku, zaraz po
prysznicu, przyszedł czas na „małe co nieco” . W międzyczasie odgłosy za drzwiami
trochę się uspokoiły, a ja mogłam zabrać się za przygotowywanie obiadu.
Gotowanie było dla mnie najlepszym lekiem na zło. Równie dobrze skutkowała
rozmowa z Mają, do której zamierzałam zadzwonić podczas posiłku. Dzięki
zakupom, które zrobiliśmy razem z, jeszcze normalnym, Miłoszem, mogłam zrobić
sobie zapiekankę. Wstawiłam wodę na makaron, uprzednio ją soląc i zabrałam się
za krojenie warzyw.
- Pomidory w plasterki, marchewkę w kostkę, cebulę w piórka,
paprykę w paski…- wyliczałam sobie po kolei krojąc następne warzywa. Gadanie do
siebie było u mnie normalne. No, ale cóż. Nienormalni tak mają. Położyłam
patelnię na ogniu, wlałam odrobinę oliwy i wrzuciłam warzywa. Kiedy makaron się ugotował, a warzywa były już
podsmażone wrzuciłam go odcedzony na patelnię poddusiłam chwilę zalewając
bulionem warzywnym. Poczekałam aż prawie cała woda wyparuje i przyprawiłam moje
niedokończone danie. Następnie przełożyłam wszystko do niewielkiego naczynia
żaroodpornego i posypałam startym serem. Wsadziłam do piekarnika na 15 minut, a
w międzyczasie postanowiłam zadzwonić do Majki. Nie wiedziałam wgl co mam jej
powiedzieć i, przede wszystkim, jak, ale musiałam to z siebie wyrzucić. Wybrałam
numer przyjaciółki i poczekałam aż odbierze.
- Tak, słucham.- usłyszałam głos w słuchawce.
- Hej.
- Laura! Widziałaś się z Jeremy’m?! W Warszawie jest
Jeremy!- krzyknęła, aż musiałam ostawić telefon od ucha.
- Wiem.- odpowiedziałam, udając niewzruszoną.
- Był u ciebie? Widzieliście się?
- Taa. I to nie raz.- powiedziałam, próbując zatuszować
swoje zdenerwowanie.
- Jak to? I dopiero teraz dzwonisz?
- A no jakoś tak wyszło. Słuchaj. Pierwszy raz był wczoraj w
nocy, akurat wracałam z pracy. Wiesz jak mnie wystraszył?! Ale odesłałam go z
kwitkiem.
- No i bardzo dobrze! I dzisiaj znowu przyszedł?.
- No tak..
- O popatrz. Przez rok ani jednej wiadomości nie napisał, a
tu proszę. Ciekawe co mu się odmieniło.
- Wiesz jak on się zmienił? Ściął włosy, ubrany w jakiś
garniak. No po prostu szok.
- Oj tam. I po co dzisiaj przyszedł?
- Znowu pogadać… Ale akurat trafił jak wychodziłam z
Miłoszem…
- Uuu… Pobili się?- Maja zaśmiała się do słuchawki choć mnie
wcale nie było do śmiechu.
- Oni nie, ale ja o mało co nie dostałam.
- Coo? Ja już niczego nie rozumiem.- odpowiedziała moja
przyjaciółka wgl nie wiedząc o co chodzi.
- No ja Jeremy’ego znowu odesłałam z kwitkiem, ale on, jak
to on, musiał zapytać, czy ja i Miłosz jesteśmy razem. Ja chciałam odejść, ale
Miłosz wypalił, że jesteśmy ze sobą…
- No i bardzo dobrze!- krzyknęla do słuchawki tryumfalnie.
- No nie wiem. Jeremy odszedł, a Miłosz wepchnął mnie do samochodu
i zrobił awanturę. Byłam tak przestraszona, że uciekłam do domu, ale on chyba
jeszcze siedzi pod moimi drzwiami, ciągle mnie przepraszając… Poczekaj,
zapiekanka.- powiedziałam, wędrując do pieca sprawdzić stan mojego obiadu. –
Jestem.
- Że niby doktorek jest agresywny? Matko. Co się z tymi
ludźmi dzieje. Myślałam, że on taki porządny… Ale nic ci nie zrobił?- zapytała
z troską.
- Nie, wszystko jest ok. Trochę się tylko strachu najadłam. A
tak wgl to skąd wiesz, że Jeremy przyjechał?
- Dzwonił do mnie. Chciał się umówić na kawę. I przy okazji
zdobyć twój numer. Nie dałam mu, tak jak było ustalone. A na kawę idziemy jutro
o 17.
- Mhm.. Dobra, ja kończę. Idę jeść dopóki gorące. Może wpadniesz
jakoś później? Na kolacje czy coś?- zaproponowałam.
- Wiesz co, chętnie, ale mam mnóstwo nauki. Może innym
razem, trzymaj się. Pa.
- Pa.- zdążyłam odpowiedzieć i usłyszałam sygnał odłożonej
słuchawki.- Może szkoda, że nie dałaś mu tego numeru... – powiedziałam sama do
siebie i poszłam nakładać obiad.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
For:
- Julita- "Powiedz mi, że ona nie będzie z Jeremym!"
- Ada- "Weź, niech ona będzie z Jeremym..."
Także tego xD
Ada! Nie przejmuj się!
Julita Tak samo!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
For:
- Julita- "Powiedz mi, że ona nie będzie z Jeremym!"
- Ada- "Weź, niech ona będzie z Jeremym..."
Także tego xD
Ada! Nie przejmuj się!
Julita Tak samo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz