„Jeny. Ale mi
go brakuje. Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić i móc wdychać ten
charakterystyczny zapach…”-pomyślałam, po czym postawiłam czajnik na gazie.
Ile to już będzie? Rok? Może dłużej. Poznałam go podczas wymiany studenckiej.
Pamiętam nasze pierwsze
spotkanie, kiedy wszedł do sali, w której akurat mieliśmy zajęcia. Już wtedy wiedziałam,
że coś nas połączy. Nie sądziłam, że coś aż tak wyjątkowego. Ostatni raz widzieliśmy się jakoś w tamtym roku. Nigdy
nie spodziewałabym się, że nasze kolejne spotkanie przyspoży mi tyle emocji.
„Oj Laura, nie rozmarzaj się tak. Nie obiecuj sobie zbyt wiele. On może się
już nie odezwać…”- westchnęłam i
wzięłam łyk gorącej
cieczy. –„Przecież minęło tyle czasu… Która godzina? Cholera spóźnię się na
zajęcia!” Była 8:40, a do wyjścia miałam tylko 15 minut. Pobiegłam do łazienki i szybko przebrałam się w wytarte dżinsy i czerwoną
koszulkę z nadrukiem. Włosy związałam w kucyk, a oczy przeciągnęłam tylko odrobiną czarnego cienia.
Byłam gotowa do
wyjścia. Wzięłam ostatni
łyk, wystygniętej już, herbaty i zabrałam torbę z przedpokoju.Na stopy naciągnęłam szybko czarne martensy. Zamknęłam drzwi na klucz i wybiegłam z budynku. „No, dzień zapowiada się
wspaniale!”-głośno westchnęłam
i zaczęłam podążać w
kierunku uczelni.
Może poranne spóźnienie, a może ta wiosenna aura uwolniły mój umysł od myśli o Jeremy’m. Moją głowę
zaprzątała teraz całkiem inna sprawa. Z rozmyślań wyrwał mnie dopiero pisk opon.
- Nie widzisz jak łazisz?!-
z samochodu wyszedł, a raczej wyskoczył wysoki i postawny mężczyzna.
- To ty nie widzisz, że jest tu przejście dla pieszych? –„ W
ogóle, co to za ton?!”- pomyślałam- Miałam prawo tu przejść, to ty złamałeś prawo!
- No może rzeczywiście trochę przesadziłem. Przepraszam, ale
spieszę się do pracy.
- Teraz to ja dzwonię po policję. Równie dobrze mogło tutaj
przechodzić małe dziecko, które nie zareagował by tak szybko, jak ja.- zdenerwowana
głupotą ludzką, zaczęłam szukać telefonu w torebce.
- Naprawdę bardzo Panią przepraszam. Może mogłoby jakoś obyć
się bez udziału policji. W końcu nic się nikomu nie stało.. – odparł
lekko zmieszany cała sytuacją.
- Ale mogło. –
oznajmiłam wyraźnie poirytowana.
- Ma Pani rację. Przepraszam. Może dam Pani swój numer i jakoś
się później dogadamy. Naprawdę bardzo się spieszę.- słychać było szczerość w
jego wypowiedzi.
- Niech będzie. Ale po tym jak mnie Pan potraktował, nie powinnam
być tak uprzejma. – odparłam.
- Tak, wiem. I tym bardziej jestem wdzięczny, że zdecydowała się
Pani tak to potraktować. Dziękuję i przepraszam najmocniej. Miłego dnia.- dodał
podając mi wizytówkę. –Proszę
do mnie zadzwonić wieczorem.
- Oj, z pewnością zadzwonię. Do widzenia. – z papierowym
prostokącikiem w dłoni przeszłam na drugą stronę ulicy. Dopiero teraz
zauważyłam, że wokół nas zrobiło się niemałe zamieszani.-„No ładnie.”-
pomyślałam i poszłam do domu, zadowolona ze swojego zagrania. „Doskonałe
uwieńczenie wspaniełego dnia”- westchnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz